o mnie

bałagan

robią dobrze

layout


09.06.2017 // 18:55
wracam autobusem do domu i czuję, że spalam się żywcem. wszystko we mnie wrzeszczy. deszcz.

widzę prawidłowości rządzące moim życiem. mogę mieć to czego nie chcę, chcę to czego mieć nie mogę. zmieniam zdanie z minuty na minutę, już odrzucam, ale znowu się mobilizuję do walki o wielkie nic. nie mogę nie czuć się beznadziejnie. zaklinanie rzeczywistości i próby odniesienia się do tej jasnej przyszłości nie dają mi ukojenia. jestem tu i teraz. 

mówię o tym podczas mojej godziny na Żoli. dostaję pytanie jakie to uczucie sobie po prostu odpuścić. zupełnie szczerze to nieznajome? trudne? kurewsko smutne? nie umiałabym w nim wytrzymać gdybym mocno chciała, więc nawet się nie staram. na spotkaniu udaje mi się poczuć ten stan, ale sama w domu nie mogę go odtworzyć.

życie samo podejmie za mnie decyzje. wyjadę i po prostu wszystko co mogłoby być piękne i prawdziwe skończy się samoistnie. nie wierzę w to, że ktokolwiek mógłby przebić dla mnie swój strach czy wygodę, więc nie śmiem prosić.

chciałabym zaskoczyć samą siebie, ale to chyba nie ten dzień cyklu na wysokie poczucie własnej wartości.


ilość zrobionych lodów - 0